lut 23 2004

nie mogę, nie potrafię


Komentarze: 13

Duzo nad tym myślałam... i postanowiłam jeszcze raz zostać wierna swoim odczuciom, wewnętrznym przekonaniom, które aż mną trzęsą, kiedy próbuję udawac, że to nic, to nic, że mogę spokojnie tutaj dalej pisać.

Nie mogę...

Już kiedys przerabiałam analogiczną sytuację: dwie bliskie, bardzo bliskie osoby (chłopak, z którym wkrótce miałam barć ślub i "przyjaciółka") zaczęłi się spotykać za moimi plecami. Wkrótce zostali parą, po kilku miesiącach wzięli ślub...nie napiszę tu o koszmarze tamtych dni, ale o tym, jak zareagowali wspólni znajomi...większość z nich udawała, że to normalne, że nic się stało, że spokojnie mogą dalej utrzymywac kontakty tak ze mną, jak i z nimi.

A ja nie mogłam, nie mogłam...Usunęłam się całkowicie, zerwałam kontakt właściwie ze wszystkimi. Weszłam w nowe środowisko, oddałam się działalności na rzecz innych jako wolontariuszka. Potem napisałam na podstawie tamtych doświadczeń jedną ze swoich książek dla młodzieży ( cha, ostatnio wydawca podesłał mi bardzo miłego maila od piętnastolatki z Wa-wy, która moją książkę poleca wszystkim znajomym i prosi o dalszą część przygód..), ale wróćmy do naszych baranów.

Tylko to oderwanie się od wspólnych znajomych, od miejsc, od przyzwyczajeń, pozwoliło mi przetrwać tamtą koszmarną sytuację.

Teraz to nie jest koszmar, choć niewątpliwie jest dla mnie bardzo nieprzyjemną sytuacją. Nie mogłabym pisać, czytać komentarzy wspólnych znajomych, trwać w udawaniu...Ja tak nie umiem...

Usuwam się...Niech fanaberka, popielatka, klemens piszą sobie, niech cieszą się z "sukcesu" pozbycia się mnie...niech się nawzajem adorują, kokietują, stymulują. Przeprowadzili "proces  poszlakowy" osądzili, dowodów nie dostarczyli, domniemania niewinności nie uznają....Wyrzutów nie mają...Kończę,, bo zaraz wypłynie ze mnie cała gorycz, a nie chcę dodawać im większej satysfakcji.

btw - kimkolwiek jesteś, stałeś się zakwasem, wirusem, który zniszczył Muszelkowo.....

Na koniec napiszę tylko :

"Mocniejsza jestem, cięższą podajcie mi zbroję!"

muszelka : :
wow gold
20 października 2009, 10:12
heheh;) a moj poprzedni blog, na podstawie ktorego uczylam sie i stworzyłam nowy - przy twoich podpowiedziach oczywiście- to "nie-powiem", niestety juz go zlikwidowalam, i mam inny ktory teraz priwadze *pozdrawiem
wow gold
20 października 2009, 10:11
x1020sama obecność tutaj tylu osób zaprzecza temu co mówisz, nie jesteś sama .....
23 lutego 2004, 23:04
23 lutego 2004, 20:13
Myślę, że każdy ma swój mniej lub bardziej udany styl prowadzenia bloga. Mnie się Twój bardzo podoba. Może rzeczywiście czujesz, że zrobiono Ci krzywdę...ale dalibóg, nie powinnaś tak obsesyjnie do tego wracać. Jeśli miał to być akt rywalizacji o blogi, walka o czytelników to myślę, że to nie jest warte....tamci chyba mają w sobie może nieco zadęcia i chcieliby sprawować coś w rodzaju "rządu dusz"- takie odnoszę wrażenie czytając ich blogi.Niewątpliwie to są inteligentni ludzie, nie mnie ich oceniać, ale to co jest w twoim blogu odmienne fajne i urzekające to właśnie taka lakoniczność..dwa słowa a ileż treści...Jestem technokratką i może dlatego lubię konkrety.... Cieszę się, że dogadałam się z Tobą w sieci...co prawda siedział przede mną kolega, który czyhał, aż mu zrobię wykresy:))))ale mam nadzieję, że pogadamy. Pisz dalej, masz naprawdę dar....
23 lutego 2004, 12:37
heheh;) a moj poprzedni blog, na podstawie ktorego uczylam sie i stworzyłam nowy - przy twoich podpowiedziach oczywiście- to "nie-powiem", niestety juz go zlikwidowalam, i mam inny ktory teraz priwadze *pozdrawiem
23 lutego 2004, 12:35
co sie dzieje? MUSZELKO ? Niedawno mi pomoglas, zaczelam prowadzic swojego bloga- niezle wychodzi,-> mniejsza o to, wpadam do ciebie raz drugi, pieknie piszesz, kim jesteś? czytam komentarze, wnioskuje - chcesz odejść? Ale ja cie jeszcze nie zdążyłam poznać, plizzz!! Zrób to dla innych, dla siebie!
my silent scream
23 lutego 2004, 11:33
buu.. nic mi wiecej nie przychodzi do glowy poza: ZOSTAN.. :(
23 lutego 2004, 10:58
...sama obecność tutaj tylu osób zaprzecza temu co mówisz, nie jesteś sama .....
MF
23 lutego 2004, 10:37
Patyczak-> to nie było na miejscu. Muszelko...pamiętaj,że zawsze będę z Tobą bez względu na to gdzie będziesz.Nie oceniam czy taka ucieczka jest wyjściem z sytuacji, bo to sama musisz wiedzieć. Rób tak byle było jak najlepiej dla Ciebie. wierzę,że się ułoży. odezwij się do mnie czasem.
patyczak
23 lutego 2004, 09:47
prosze wp[adij do mnie i napisz jak zrobilas muzyke proszeeeeeeeeeee
23 lutego 2004, 09:22
Chyba jesteś zbyt wrazliwa .. Czy to naprawdę odpowiednie miejsce do walki o "wpływy"? Musisz byc dla innych ? Bądź dla siebie , sama kiedyś mówiłas że potrzebujesz. Przeciez jest tu dośc miejsca dla wszystkich, czy naprawdę najwazniejsza jest akceptacja ludzi których nigdy nawet nie poznasz ? Zastanów się czy warto .. przecież "ludzi dobrej woli jest więcej" ..
23 lutego 2004, 07:56
to ja też chyba zamknę bloga :o(((( JA NIE CHCĘ ŻEBYŚ ODESZŁA NAPRAWDĘ NIE CHCĘ... NIE ZNAM CIĘ OSOBIŚCIE, ALE NIE CHCĘ.... I SIĘ NIE ZGADZAM - CHOĆ WIEM, ŻE MÓJ GŁOS TO NIC WIELKIEGO.... BĘDĘ TU ZOSTAWIAĆ KOMENTARZ KAŻDEGO DNIA GDY MAM NET.. DO KOŃCA SWIATA - DOPOKI NIE WROCISZ
kobieta zamężna
23 lutego 2004, 07:21
Nie poddawaj się. Każdego dnia sobie to powtarzam - może i głupie ale dzięki temu żyję...

Dodaj komentarz