zawieszenie
Komentarze: 9
Teraz dni są dla mnie, niczym niekończące się wypatrywanie pierwszych prześwitów poranka. Z trudem wykonuję niezbędne czynności. Napięcie jest tak ogromne, że byle podmuch może sprawić, że pęknę i rozsypię w pyl. Rzeczywistość nabrala dla mnie specyficznego wyglądu, zapachu. Poruszam się, jak w malignie. Marzę o tym, by to się skończylo.
Napisze Wam tylko, że (byc może to jakiś rodzaj obrony organizmu) w przedziwny sposób po tej drugiej operacji Mamy mam przeczucie, że teraz będzie dobrze. Poprzednio nie dopuszczalam do glosu wewnętrznego przekonania, że coś jest źle.... Ale to może być tylko autosugestia, to może być obrona psychiki przed tym nieznośnym duchowym bólem... Nie wiem, nie wiem.
Boję się, co będzie, jak wybudzą Mamę. Jak zareaguje Jej organizm? Jak będzie dawal sobie radę?
A tymczasem cisza....
PS. Jesli nie wiecie czasem, co mi napisać, zostawcie chociaż uśmieszek, jakiś symbol,ze jesteście ze mną. To dla mnie bardzo ważne....
Dodaj komentarz